2 October, 2009 odsłon: 3,491 1 wypowiedź
Kokosów nie z(a)robię :(
Taki mój przewodni temat dnia abstrahując od pracy. Mianowicie — przekonałem się do serwisów typu social-lending. Zrobiłem rozeznanie, wybrałem TEN NAJLEPSZY wg mnie, czyli Kokos.pl. Całkiem przyjazny, liczby przekonują, firma (Blue Media S.A.) i warunki również, w związku z czym zarejestrowałem się, potwierdziłem, trochę czasu poświęciłem. Niestety, czekało mnie małe zaskoczenie.
Etap I. Uzupełnienie danych.
Ponieważ nie jestem obywatelem Rzeczypospolitej, a posiadam kartę stałego pobytu, pole “Dowód osobisty” uzupełniłem zgodnie z danymi mojej karty — seria i numer. I bach! Nie poprawne dane… Niezwłocznie zgłosiłem się do supportu, który uprzejmie mi podziękował i wyjaśnił, że tylko osoby z dowodem osobistym mogą uzupełnić dane tym samym korzystać z serwisu.
Ktoś najwyraźniej zapomniał o takiej grupie osób, które chciałyby pożyczać lub zarabiać, w związku z czym pomniejszył też swoje zarobki. Wystarczyło do walidacji dodać prostą serię — PL, i odpowiednio numer wg algorytmu generowania. Czym się różnie od Klienta z polskim dowodem? W bankach dokładnie takie same warunki, specjalnych ustaw o zatrudnianiu osób z kartą stałego pobytu nie ma (oprócz stanowisk rządzących, wojskowych i innych tym podobnych), Konstytucja RP mówi o równości narodów, a przy tym są dyrektywy dot. dostępu do usług cyfrowych, ale… zostałem wykluczony
Nieprzyjemne uczucie. Tym samym kręci się w głowie fraza “Kokos dla Polaków”, czym mogliby skutecznie wspierać Młodzież Wszechpolską.
Nie pozostaje nic innego, jak zerknąć jak to wygląda u konkurencji i poczytać o projektowaniu perswazyjnym u Eryka na blogu , problemach z drukowaniem stron u Bartka Dymeckiego, informacji o spotkaniach UX Book Club (właśnie, kombinuję salkę we Wrocławiu na PWr) u Roberta Drozda i poczytać reaktywowany blog Seby.



Ostatnie komentarze