14 August, 2008 odsłon: 3,291 7 wypowiedzi
Co nam przeszkadza pracować?
Dzisiaj chciałbym oprzeć się o artykuł autorstwa Paul-a Graham-a (współtwórcy YCombinator, autora Yahoo! Store, doktora nauk technicznych w dziedzinie Informatyki) pt. „Disconnecting Distraction” (maj 2008), w którym został poruszony temat warunków pracy, otoczenia i elementów, które nam przeszkadzają i odciągają od niej. Podzielam niemal w całości myślenie Paul-a w tym obszarze, dlatego chętnie zdecydowałem się o tym napisać.
Wstęp
Zdarza mi się, że w czasie dnia roboczego nadchodzi godzina, w przeciągu której ciężko jest się skupić. Powodów jest wiele, i jeszcze więcej — zadzwonił znajomy, prywatnie czy w sprawie wspólnego biznesu, zepsuł się jakiś przedmiot niezbędny dzisiaj i zaczyna się szukanie, załatwianie itp., przyjechał kurier, przyszedł niespodziewany list, coś wytrąciło z równowagi, która napędza mną i generuję energię do pracy, zapał, pomysły… Ale to nie wszystko. Czynnik przeszkadzający pracować tkwi w różnego rodzaju rozrywkach, które nie dają normalnie się skoncentrować. Większość ludzi odczuwa dyskomfort, jeśli nie ma zajęcia: zaczynają unikać bieżących zadań lub tych bardziej odległych, robią coś innego. Żeby przestać uchylać się od pracy należy usunąć to, co nam przeszkadza. Nie jest to oczywiście takie proste
Rozrywka
Rozrywka nie jest typową przeszkodą, jak np. kałuża, którą można obejść. Rozrywka sama nas szuka i na jej potrzeby pracuje o wiele więcej ludzi niż tych, co siedzą i uczciwie tworzą narzędzia wspomagające naszą pracę, optymalizujące czas i pieniądze.
Jedna z maksym Hrabi Chesterfield mówi o brudzie, jako substancji, która znalazła się w nieodpowiednim miejscu. Tak samo pragniemy rozrywki w nieodpowiednim czasie. Technologie odpowiedzialne za powstawanie coraz nowszych i lepszych gadżetów są ciągle usprawniane. To oznacza, że jak tylko uczymy się ignorować jedne „pokusy”, na zmianę przychodzą inne, podobne do wirusów uodparniających się na nowe leki.
Telewizja
Po 50’ciu latach rozwoju telewizja osiągnęła taki rozwój, że została narkotykiem dla oczu. Osobiście przestałem oglądać telewizję jeszcze w szkole średniej. Przeciętny Amerykanin ogląda telewizor cztery godziny dziennie. Ćwierć swojego życia.
Aktualnie rola telewizji maleję, pomimo ogromnych starań stacji wciąż walczących o oglądalność i wymyślających coraz bardziej skrajne show z nastawieniem na mniejsze zużycie inteligencji podczas ich oglądania. Pojawiły się nowe sposoby rozrywki, ludzie znaleźli inne źródła rozrywki, m. in. usługi internetowe skupione wokół gier, sieci społecznych, obciachowej informacji. Ogromny procent pracowników mających styczność z komputerem podłączonym do Internety marnuje swój czas w pracy. Co więcej, po powrocie do domu również kontynuuje rozpoczęte czynności w pracy.
Komputer i Internet
Rola komputera mocno się zmieniła — z maszyny obliczeniowo-służbowej stała się brama do świata rozrywki. Teraz siadając przed ekran monitora zaczynamy zastanawiać się, czy nie przeczytać jakąś informację na takim i takim portalu, czy nie ściągnąć nowej muzyki, nie sprawdzić jak się mają znajomi (niekoniecznie tacy, których widzimy na żywo). I to wszystko w czasie pracy.
Kiedyś byłem pewien, że wyzbyłem się uzależnienia od poczty i grup dyskusyjnych, przestałem odwiedzać fora internetowe, żeby sprawdzić czy nie pojawiła się nowa odpowiedź w wątku (mimo, że ustawione było automatyczne powiadomienie) itp.. W tym samym czasie rozrywka ewoluowała — pojawiły się inne nawyki: poranne picie kawy i czytanie RSS-ów równocześnie, sprawdzenie wiadomości, poczty, odpowiadanie na wszystkie pytania w serwisach profesjonalistów, później znowu wiadomości, nowinki itd. Nagle mijał dzień pracy i pojawiała się świadomość mizernego pożytku z dnia.
Aby zrozumieć na ile Internet przeszkadza potrzeba czasu. Kiedy jesteśmy zajęci, robimy projekt, załatwiamy sprawy, bez których nie może się obejść firma — problem nie istnieje. Pojawia się natomiast po rozwiązaniu tych sprawy, kiedy należy zaczynać myśleć co dalej jest do zrobienia.
Jeszcze jeden powód, dlaczego ciężko jest zauważyć szkodliwość tego zjawiska — spędzanie czasu w Internecie, klikanie, niby-coś-robienie wciąż daje poczucie wykonywania pracy. Wyobraźcie sobie, gdyby tak usiąść przed telewizor rano i wstać wieczorem… tego nie da się zignorować, a Internet da się.
Pigułka na „przeszkadzajki”
Jak z tym poradzić? Trzeba zacząć od stworzenia listy stron, aplikacji, kontaktów przeszkadzających w czasie pracy. Następnie nauczyć się ignorować zewnętrzne bodźce niezwiązane z pracą (pomijając sytuacje ekstremalne i force–major-y), przestać wchodzić w interakcję z niepotrzebną ilością zakładek w przeglądarce, czy zwyczajnie budować mapę myśli i plan działań na dzień następny. W końcu, jeśli wydaje się nam, że mamy za dużo wolnego czasu w pracy, przejść się po współpracownikach i podpytać, czy nie można im w czymś pomóc. Swoistym wyjściem jest półgodzinna przerwa w środku dnia, po zamknięciu kilku zadań na dany dzień, i relaks w postaci tej samej rozrywki — w postaci gry na gitarze, wyścigu krzeseł czy wirtualnej walce z kumplem na nunczaku dzięki xBox czy Playstation. Na więcej po prostu nie pozwalajmy sobie.
Kluczem wydaje się być dostępność. Niechęć przyznać oczywiste sprawy przeszkadza nam wyzbyć się tych złych nawyków. Należy włączać wewnętrzny alarm za każdym razem, jak próbujemy kontynuować zajęcie, które minutę temu chcieliśmy przerwać.
Paul Graham uważa…
…że prawidłową odpowiedzią na pytanie „Jak zarządzać czynnikami zajmującymi nasz czas” będzie stworzenie aplikacji, które będzie śledzić te czynniki (i czynności) i je kontrolować. Ponieważ aktualnie takiej inteligentnej aplikacji nie ma, Paul zdecydował się na bardziej radykalne rozwiązanie: osobny komputer, dedykowane stricte do użytkowania Internetu.
Teraz, na moim głównym komputerze WiFi włącza się wtedy, gdy potrzebuję przesłać plik lub zredagować dokument w sieci; w drugim kącie mojego pokoju znajduje się jeszcze jeden laptop, który używam do sprawdzania wiadomości i surfowania w Internecie. Moja reguła brzmi tak: mogę spędzać online tyle czasu, ile zechcę, pod warunkiem, że zrobię to na tym komputerze. Tego dla mnie było wystarczająco. W moim przypadku zrozumienie, iż spędzenie więcej niż godziny bez przerwy w sieci jest trudne, jest rzeczywiście precyzyjne.
W ten oto sposób podstawowy komputer Paul-a jest wolny od rozrywki i służy pracy. Podobno pojawia się nowe uczucie bycia odłączonym, które wyzwala umysł i pozwala pojąć, jak dużo czasu zostało wcześniej zmarnowane.
Podsumowanie
Super! teraz wszystko, co można robić przy komputerze — pracować. Gdzie jest zatem pozytywna strona tego? Stare przyzwyczajenia ciągle być zajętym powinny pomóc pracować — przywykliśmy siedzieć godzinami przy komputerze, czytać, rozmawiać, sprawdzać wiadomości… W tej sytuacji tego nie będzie. Co w takim razie robić, skoro nie możemy siedzieć bezczynnie? Wychodzi na to, że pracować.
Nikt nie zapomina tu o przerwach, nie nakłania do siedzenia non-stop przy komputerze i pracowaniu, nie ograniczenia myślenia, brania udziału w burzach mózgów i innych czynnościach. Wdrożenie przez Paul-a rozwiązania na rozrywkę należy traktować jako punkt wyjścia, który trzeba dopasować do swoich warunków w firmie.
Znając życie, wielu z Was pomyśli, że to jest ograniczanie swobody w pracy, nastawienie na koreańską super skuteczność wyrabiania 400%-procentowych norm itp.. Oczywiście, ciężko jest prowadzić to w życie, tak jak zrobił Paul. Tak samo, jak ciężko jest znaleźć pracownika, który lubi swoją pracę i traktują ją choć w niewielkim stopniu jako przyjemność. Taki człowiek powinien jednak zrozumieć morał tego artykułu.

Ostatnie komentarze