WebQuatro

badam, zarządzam, projektuję, użytkuję

więcej o mnie

Co nam przeszkadza pracować?

Dzisiaj chci­ałbym oprzeć się o artykuł autorstwa Paul-a Graham-a (współtwórcy YCombi­na­tor, autora Yahoo! Store, dok­tora nauk tech­nicznych w dziedzinie Infor­matyki) pt. „Dis­con­nect­ing Dis­trac­tion” (maj 2008), w którym został porus­zony temat warunków pracy, otoczenia i elementów, które nam przeszkadzają i odcią­gają od niej. Podzielam niemal w całości myśle­nie Paul-a w tym obszarze, dlat­ego chęt­nie zde­cy­dowałem się o tym napisać.

Wstęp

Zdarza mi się, że w cza­sie dnia roboczego nad­chodzi godz­ina, w prze­ciągu której ciężko jest się skupić. Powodów jest wiele, i jeszcze więcej — zadz­wonił zna­jomy, pry­wat­nie czy w sprawie wspól­nego biz­nesu, zep­suł się jakiś przed­miot niezbędny dzisiaj i zaczyna się szukanie, załatwianie itp., przy­jechał kurier, przyszedł niespodziewany list, coś wytrą­ciło z równowagi, która napędza mną i generuję energię do pracy, zapał, pomysły… Ale to nie wszys­tko. Czyn­nik przeszkadza­jący pra­cować tkwi w różnego rodzaju rozry­wkach, które nie dają nor­mal­nie się skon­cen­trować. Więk­szość ludzi odczuwa dyskom­fort, jeśli nie ma zaję­cia: zaczy­nają unikać bieżą­cych zadań lub tych bardziej odległych, robią coś innego. Żeby przes­tać uchy­lać się od pracy należy usunąć to, co nam przeszkadza. Nie jest to oczy­wiś­cie takie proste

Rozry­wka

Rozry­wka nie jest typową przeszkodą, jak np. kałuża, którą można obe­jść. Rozry­wka sama nas szuka i na jej potrzeby pracuje o wiele więcej ludzi niż tych, co siedzą i ucz­ci­wie tworzą narzędzia wspo­ma­ga­jące naszą pracę, opty­mal­izu­jące czas i pieniądze.

Jedna z maksym Hrabi Chester­field mówi o brudzie, jako sub­stancji, która znalazła się w nieod­powied­nim miejscu. Tak samo prag­niemy rozry­wki w nieod­powied­nim cza­sie. Tech­nolo­gie odpowiedzialne za pow­stawanie coraz nowszych i lep­szych gadżetów są cią­gle uspraw­ni­ane. To oznacza, że jak tylko uczymy się ignorować jedne „pokusy”, na zmi­anę przy­chodzą inne, podobne do wirusów uod­par­ni­a­ją­cych się na nowe leki.

Telewizja

Po 50’ciu lat­ach roz­woju telewizja osiągnęła taki rozwój, że została narko­tykiem dla oczu. Oso­biś­cie przes­tałem oglą­dać telewizję jeszcze w szkole śred­niej. Prze­ciętny Amerykanin ogląda telewizor cztery godziny dzi­en­nie. Ćwierć swo­jego życia.

Aktu­al­nie rola telewizji maleję, pomimo ogrom­nych starań stacji wciąż wal­czą­cych o oglą­dal­ność i wymyśla­ją­cych coraz bardziej skra­jne show z nastaw­ie­niem na mniejsze zuży­cie inteligencji pod­czas ich oglą­da­nia. Pojaw­iły się nowe sposoby rozry­wki, ludzie znaleźli inne źródła rozry­wki, m. in. usługi inter­ne­towe sku­pi­one wokół gier, sieci społecznych, obci­a­chowej infor­ma­cji. Ogromny pro­cent pra­cown­ików mają­cych sty­czność z kom­put­erem podłąc­zonym do Inter­nety mar­nuje swój czas w pracy. Co więcej, po powro­cie do domu również kon­tynu­uje rozpoczęte czynności w pracy.

Kom­puter i Internet

Rola kom­put­era mocno się zmieniła — z maszyny obliczeniowo-służbowej stała się brama do świata rozry­wki. Teraz siada­jąc przed ekran mon­i­tora zaczy­namy zas­tanaw­iać się, czy nie przeczy­tać jakąś infor­ma­cję na takim i takim por­talu, czy nie ściągnąć nowej muzyki, nie sprawdzić jak się mają zna­jomi (niekoniecznie tacy, których widz­imy na żywo). I to wszys­tko w cza­sie pracy.

Kiedyś byłem pewien, że wyzbyłem się uza­leżnienia od poczty i grup dyskusyjnych, przes­tałem odwiedzać fora inter­ne­towe, żeby sprawdzić czy nie pojaw­iła się nowa odpowiedź w wątku (mimo, że ustaw­ione było automaty­czne powiadomie­nie) itp.. W tym samym cza­sie rozry­wka ewolu­owała — pojaw­iły się inne nawyki: poranne picie kawy i czy­tanie RSS-ów równocześnie, sprawdze­nie wiadomości, poczty, odpowiadanie na wszys­tkie pyta­nia w ser­wisach profesjonalistów, później znowu wiadomości, nowinki itd. Nagle mijał dzień pracy i pojaw­iała się świado­mość miz­ernego pożytku z dnia.

Aby zrozu­mieć na ile Inter­net przeszkadza potrzeba czasu. Kiedy jesteśmy zajęci, robimy pro­jekt, załatwiamy sprawy, bez których nie może się obe­jść firma — prob­lem nie ist­nieje. Pojawia się nato­mi­ast po rozwiąza­niu tych sprawy, kiedy należy zaczy­nać myśleć co dalej jest do zrobienia.

Jeszcze jeden powód, dlaczego ciężko jest zauważyć szkodli­wość tego zjawiska — spędzanie czasu w Internecie, klikanie, niby-coś-robienie wciąż daje poczu­cie wykony­wa­nia pracy. Wyobraź­cie sobie, gdyby tak usiąść przed telewizor rano i wstać wiec­zorem… tego nie da się zig­norować, a Inter­net da się.

Pigułka na „przeszkadza­jki”

Jak z tym poradzić? Trzeba zacząć od stworzenia listy stron, aplikacji, kon­tak­tów przeszkadza­ją­cych w cza­sie pracy. Następ­nie nauczyć się ignorować zewnętrzne bodźce niezwiązane z pracą (pomi­ja­jąc sytu­acje ekstremalne i force–major-y), przes­tać wchodzić w inter­akcję z niepotrzebną iloś­cią zakładek w przeglą­darce, czy zwycza­jnie budować mapę myśli i plan dzi­ałań na dzień następny. W końcu, jeśli wydaje się nam, że mamy za dużo wol­nego czasu w pracy, prze­jść się po współpra­cown­ikach i pod­py­tać, czy nie można im w czymś pomóc. Swoistym wyjś­ciem jest pół­godzinna prz­erwa w środku dnia, po zamknię­ciu kilku zadań na dany dzień, i relaks w postaci tej samej rozry­wki — w postaci gry na gitarze, wyś­cigu krze­seł czy wirtu­al­nej walce z kumplem na nunczaku dzięki xBox czy Playsta­tion. Na więcej po prostu nie pozwala­jmy sobie.

Kluczem wydaje się być dostęp­ność. Niechęć przyz­nać oczy­wiste sprawy przeszkadza nam wyzbyć się tych złych nawyków. Należy włączać wewnętrzny alarm za każdym razem, jak próbu­jemy kon­tyn­uować zaję­cie, które min­utę temu chcieliśmy przerwać.

Paul Gra­ham uważa…

…że praw­idłową odpowiedzią na pytanie „Jak zarządzać czyn­nikami zaj­mu­ją­cymi nasz czas” będzie stworze­nie aplikacji, które będzie śledzić te czyn­niki (i czyn­ności) i je kon­trolować. Ponieważ aktu­al­nie takiej inteligent­nej aplikacji nie ma, Paul zde­cy­dował się na bardziej radykalne rozwiązanie: osobny kom­puter, dedykowane stricte do użytkowa­nia Internetu.

Teraz, na moim głównym kom­put­erze WiFi włącza się wtedy, gdy potrze­buję przesłać plik lub zredagować doku­ment w sieci; w drugim kącie mojego pokoju zna­j­duje się jeszcze jeden lap­top, który uży­wam do sprawdza­nia wiado­mości i sur­fowa­nia w Internecie. Moja reguła brzmi tak: mogę spędzać online tyle czasu, ile zechcę, pod warunk­iem, że zro­bię to na tym kom­put­erze. Tego dla mnie było wystar­cza­jąco. W moim przy­padku zrozu­mie­nie, iż spędze­nie więcej niż godziny bez prz­erwy w sieci jest trudne, jest rzeczy­wiś­cie precyzyjne.

W ten oto sposób pod­sta­wowy kom­puter Paul-a jest wolny od rozry­wki i służy pracy. Podobno pojawia się nowe uczu­cie bycia odłąc­zonym, które wyzwala umysł i pozwala pojąć, jak dużo czasu zostało wcześniej zmarnowane.

Pod­sumowanie

Super! teraz wszys­tko, co można robić przy kom­put­erze — pra­cować. Gdzie jest zatem pozy­ty­wna strona tego? Stare przyzwycza­je­nia cią­gle być zaję­tym powinny pomóc pra­cować — przy­wyk­liśmy siedzieć godz­i­nami przy kom­put­erze, czy­tać, roz­maw­iać, sprawdzać wiado­mości… W tej sytu­acji tego nie będzie. Co w takim razie robić, skoro nie możemy siedzieć bezczyn­nie? Wychodzi na to, że pracować.

Nikt nie zapom­ina tu o prz­erwach, nie nakła­nia do siedzenia non-stop przy kom­put­erze i pra­cow­a­niu, nie ograniczenia myśle­nia, bra­nia udzi­ału w burzach mózgów i innych czyn­noś­ci­ach. Wdroże­nie przez Paul-a rozwiąza­nia na rozry­wkę należy trak­tować jako punkt wyjś­cia, który trzeba dopa­sować do swoich warunków w firmie.

Zna­jąc życie, wielu z Was pomyśli, że to jest ograniczanie swo­body w pracy, nastaw­ie­nie na kore­ańską super skuteczność wyra­bi­a­nia 400%-procentowych norm itp.. Oczy­wiś­cie, ciężko jest prowadzić to w życie, tak jak zro­bił Paul. Tak samo, jak ciężko jest znaleźć pra­cown­ika, który lubi swoją pracę i trak­tują ją choć w niewielkim stop­niu jako przy­jem­ność. Taki człowiek powinien jed­nak zrozu­mieć morał tego artykułu.

Zapisz się na maila lub RSS

Podaj swój adres e-mail:


RSS:

blip

Wystąpił błąd: [-1] CURL missing!

Ostatnie komentarze

  • dr guru: A masz kuchnię? ;] To znakomita zasada, znana szczególnie plemionom koczowniczym w Afryce Środkowej i krabom...
  • diz: Oczywiście, że nie. Postanowiłem po prostu przeanalizować te, gdyż kontrastowały ze sobą.
  • minimal2: A w internecie to tylko YouTube i Vimeo są? A co z plejerami innych serwisów?
  • diz: demokracja jest złym ustrojem Z tym się zgodzę w 100%
  • tomek: a pro­pos wyników -> to tylko kole­jne potwierdze­nie, że demokracja jest złym ustro­jem [znów mi się te...

Prezentacje