27 April, 2008 odsłon: 4,514 1 wypowiedź
Pracownicy, współpracownicy, kochankowie, freelancerzy
Temat pracownika w firmie jest bardzo ważnym tematem. Zależy nam na tym, aby w firmie pracowali ludzie kompetentni, z adekwatnym do powierzanych zadań poziomem umiejętności, zgrani z pozostałą częścią zespołu.
Z jakimi trudnościami napotykamy się na co dzień? Należy zastanawiać się, czy pracownikowi jest dobrze, czy nie przyjdzie do Ciebie za jakiś czas z prośbą o podwyżkę, lub też czy nie odejdzie bez wyjaśnień. Należy głęboko przenikać w psychologię pracownika, postawić siebie na jego miejscu i zastanowić czy tak jak obecnie wygląda moja praca to jest dobrze czy źle, czy można też lepiej czy też trzeba coś zmienić.
Ewenement w firmie występuje, gdy pracownicy pracują za mniejsze pieniądze niż mogliby zarobić gdzie indziej, są zadowoleni z wykonywanej pracy i niczego nie chcą zmieniać (chyba że rozwijać się, awansować etc). Są to ludzie, których można zaliczyć w klasyfikacji pracowniczej do rodziny firmy. Jest to najbliższa, zgrana grupka ludzki, na których można polegać i powierzać im bieżące zadania, zaufać w określonym stopniu oraz martwić się o dobranie kolejnego członka zespołu, by pasował wszystkim.
W momencie poszukiwania nowego pracownika o określonym profilu należy jasno postawić sytuację. Czy to ma być osoba na chwilkę, tylko do kilku projektów, czy chcemy z nią współpracować dłużej i jeśli tak, to na jakich zasadach.
Można trafić na świetnego kandydata, który aktualnie pracuje w innej firmie i zastanowić się nad możliwością pozyskania go do pracy w naszej firmie. Aby dokonać tego z honorem, najłatwiej jest nawiązać współpracę na zasadzie freelance. Zarówno on(a) jak i my mamy okazję przetestować jakość współpracy, nie naruszając obecnego stanu rzeczy. Rzecz jasna, jest to wyższy koszt niż posiadanie pracownika na miejscu, ale za to bezpieczny.
Są kandydaci którzy również są zajęci w innej firmie, nie koniecznie wykonują pracę taką, którą lubią, czy też mają ograniczone możliwości awansu (np. awans poziomy) i są znudzeni otoczeniem, firmą, miejscem pracy, stanowiskiem itd. Kluczem jest, aby nie trafić na człowieka, który będzie chciał zmienić pracę, ale tylko za określone pieniądze, bez wątpliwości na temat nowego stanowiska i rodzaju zajęcia. To są wymuszacze. Gotowi są przyjść z powrotem do pracodawcy i wymusić podwyżkę, stawiając ultimatum w jednej firmie lub korzystając okazji w innej (np. konieczna potrzeba pracownika). Taki człowiek często jest tzw. kochankiem w firmie, który przy lepszej okazji poleci do innej “sukienki”, bardziej zielonej i błyszczącej diamentami/cyrkoniami.
Kochanek w firmie zazwyczaj nie integruje się z nią, nie poświęca się jej i nie angażuje w sukces. Potrzebuje wpisu do CV, aby zmienić pracę na kolejny, lepszy model. Związek nie wytrzymuje dłużej niż kilka miesięcy.
W momencie, gdy do firmy przychodzi pracownik z iskierką, ogniem w środku, błyskiem w oczach, od którego emanuje ambicją i chęcią współpracy, możemy mówić o miłości od pierwszego wejrzenia. Taką osobę, nawet jeśli nie spełnia do końca wszelkich wymagań na rekrutowane stanowisko, należy zabierać z prędkością światła. W tym wypadku, ryzyko niepowodzenia jest o wiele mniejsze.
Osobiście, wychodzę na przeciw oczekiwaniom kandydatów, ale jeśli nie ma chęci współpracy z drugiej strony, nic z tego i tak nie wychodzi.
Przechodząc do oferowanych warunków pracy, należy uważać, jeśli przyszły pracownik wymaga długoterminowej umowy na starcie. Logicznie myśląc, rzadko która firma jest w stanie ponieść takie ryzyko, gdyż taki pracownik może szukać np. ciepłej posadki i nic poza tym. Wyjątkiem są ludzie polecani przez naszych obecnych pracowników i znajomych z branży, do których mamy zaufanie.
Swoją drogą ciekawi mnie, co jest bardziej atrakcyjne — bonusy, atmosfera pracy i warunki socjalne czy też pieniądz. Jeśli zaoferujemy pracownikom obiady, dojazdy, budżet na edukację (książki, szkolenia), wyjazdy integracyjne, wspólne bankiety po pracy czy wyższa pensja?

Ostatnie komentarze