16 September, 2009 odsłon: 2,499 0 wypowiedzi
O konkurencji
Stawiając swoje pierwsze kroki w biznesie wyobrażałem konkurencję jako prawdziwe zło firmy, w której pracowałem. Myślałem — konkurenci, to tacy ludzie, którzy przeszkadzają rozwijać przedsiębiorstwo, zdobywać klientów, przy tym doszczętnie niszczą firmę PR-em na zewnątrz itp. Przy czym śledzić konkurencję trzeba była zawsze i wszędzie.
Minęło kilka lat, nadal obserwuję poczynania firm z pokrewnych branży, lepszych i gorszych, z tą małą różnicą — przestali być wrogami. Są kopalnią wiedzy, z której trzeba czerpać łyżkami póki jes dostępna bezpłatnie, uczyć się na ich błędach, a nie swoich, i w końcu szukać punktów styczności. Bycie konkurencyjnym do siebie nie oznacza braku pozytywnych relacji. Należy tylko z tego korzystać. Każdy z konkurentów jest takim samym człowiekiem jak my, tak samo boją się o klientów, szczególnie teraz, kiedy poziom ryzyka zarobić mniej jest wyższy, niż w czasach bumu 2002–2007. Właśnie dlatego “konkurencji” na dziś nie mam — są inne oferty, inne propozycje, różna jakość, zespoły, formy przekazu, atmosfera, relacje itd. Sekret jest prosty — należy zawsze szukać współpracy.
Wydaje mi się, że opowieści o przejmowaniu klientów na drodze innej, niż wcześniejsze dogadanie się tegoż klienta i firmy czy zdroworozsądkowego wyboru ze względu na jakość, są nie prawdziwe. Czemu do dzisiaj ceny na benzynę są tak wysokie? Rozrzut jest niewielki na skalę miast. Producentów układów scalonych też jest masa, zaś ceny na RTV są krocie wyższe od wartości produktu. Wszystko jest proste — konkurencja współpracuje, utrzymując tym samym względnie podobny poziom usług, cen i jakości. Tylko najwięksi, najpewniej chodzący po tej ziemi mogą wyprawiać co im się podoba. A prawdziwy wyścig szczurów i walka o klienta? Istnieje tylko w najniższych pionach naszej branży internetowej, gdzie domorośli webmasterzy czy pozycjonerzy walczą o każdą złotówkę na “zleceniach-przez-net”.

Ostatnie komentarze