13 April, 2010 odsłon: 1,232 0 wypowiedzi
Szczęśliwe projektowanie
Przez ostatnie 2 lata pojawił się ogrom narzędzi do prototypowania interfejsów np. Protoshare, Justproto, Mockingbird, Jumpchart itp. To tylko część tego pięknego. Osobiście trochę smutno mi się robi, w danym wypadku z poniższych powodów:
- Gołym okiem widać, że konkurencji jest za dużo. Konkurencja to rzecz fajna, ponieważ pobudza twórców oprogramowania szybciej ulepszać swój produkt. Jednak w momencie, kiedy konkurencji jest AŻ TYLE, to pieniążki od konsumentów rozpływają się do zbyt dużej liczby projektantów i programistów. W taki sposób każdy z konkurencji ma w kieszeniach mnie na dalszy rozwój. Wolałby, aby było 3–4 mocnych graczy, niżeli 20 słabych. Na szczęście najbliższy czas pokaże, kto wyląduje na marginesie.
- Tym samym okiem widać, że większość tych produkót pojawiła się w momencie, gdy odpowiedni programiści/pomysłodawcy zobaczyli potencjalną niszę dla swoich, dotychczas zakonserwowanych produktów, brudno-gotowca na Wielkiego Edytora. Intencja, widocznie, była taka — jak nie wychodzi normalny edytor, to zróbmy biedactwo dostępne via web i nazwijmy go środkiem do prototypowania. Przecież aby zaprojektować prototyp za wiele nie trzeba? Co na wejściu, to na wyjściu…
- Zasadę konwersacji z środowiskiem nikt nie zmieniał. Brzydki instrument niechcący produkuje brzydkie rezultaty. W Visio jest trudniej (możliwe, ale ciężko) uzyskać dobry prototyp, niż w InDesign. Nie tyle przez różnice w funkcjonalności, a przez fakt, że InDesign został zaprojektowany przez designerów dla designerów, a ten sam MS Visio — przez marketoidów dla marketodiów.
Z kolei dla mnie Visio jest wciąż arcydziełem w porównaniu z Axure. Brzydki Axure z kolei nie jest w zupełności pozbawiony przyjemności bycia lepszym… od Balsamiq Mockups.
Zgadzam się, że prototyp nie musi wyglądać jak gotowy interfejs — ale nie aż tak przecież! - Większość (nie wszystkie!) z powyższych narzędzi nie rozwiązują żadnego rzeczywistego problemu. Wykonać prototyp jest łatwo, nie potrzebne jest do tego specjalne narzędzie, może być twórcze podejście polegające na użyciu PowerPointa czy InDesign, chociaż nie jest to ich przeznaczenie. O wiele trudniej jest prototypować lepiej, lub bardziej niż tak. Na przykład Axure, na podstawie prorotypu aytoamtycznie generuje trochę biedny, ale jednak, dokument na papierze, pod którym można się podpisać (InDesign czy Visio wcale nie robi tego gorzej…). Protoshare idzie dalej, stawiając akcent nie na prototypowanie, lecz na omawianie nowych wersji i formalizację procesu zatwierdzania. Większość z kolei nowych narzędzi niczego podobnego nie potrafi, na dodatek, będąc aplikacjami webowymi, pracują wolno. Przestrzeń, jak się wydaje, do popisu jest dosyć szeroka — można automatycznie analizować interfejs na wystąpienie błędów, budować listy wyjątków, szykować specjalny prototyp dla scenariuszy testowych itp.
A póki co używamy tego co jest, i szczęśliwie projektujemy oczekując na tego świętego Graala w projektowaniu.

Ostatnie komentarze