WebQuatro

badam, zarządzam, projektuję, użytkuję

więcej o mnie

Po co jest termin “użyteczność”

To 150-ty post na tym blogu. On będzie długi.

Czy poprzed­nie dwa zda­nia są zrozu­mi­ałe? Czy są użyteczne? A co to jest użyteczność “zdań”? Pewnie źle dobrane określe­nie, które miało oznaczać “infor­ma­cyjność”? W tym wpisie nie będzie nic o zwięk­sza­niu użyteczności. Wystar­czy, że wymyślę stwierdze­nie, że mężczyźni z małym usabil­ity nie są lubiani przez dziew­czyny, a ci co mają wyższe — jak najbardziej!  Ale tu poroz­maw­iam wyłącznie o poję­ciu “użyteczność”.

Czy­ta­jąc blogi (mniej lub bardziej) sprzeda­jące swoich autorów jako kon­sul­tan­tów, można zauważyć ten­dencję, szczegól­nie w komen­tarzach, do nierozu­mienia ter­minu lub niechce­nia go zrozu­mieć i przyz­nać mu rację na samodzielne ist­nie­nie, bez żadnych upięk­szeń, lecz zwycza­jnie “użyteczność”. Spec­jalne poję­cia pow­stają nie od tak sobie, lecz z powodu nie wystar­czal­ności starych. Użyteczność zawdz­ięcza nar­o­dziny temu powodu, że nie ist­nieje inny ter­min dla uni­w­er­sal­nego opisu pożą­danych właś­ci­wości interfejsu.

Na przykład wiadomo, że inter­fejs powinien być dobry. Ale jaki to jest “dobry inter­fejs”? Co powinien w sobie mieć? Jasne, że ta “dobroć” inter­fe­jsu nie może być określana za pomocą zdań typu “zro­bil­iśmy fajny inter­fejs, jest na prawdę dobry”, czy też “do bycia dobrym brakuje mu jakiejś fajności” (cyt. klienta). Just fine. Inny przykład to ergonom­iczność inter­fe­jsu. Czy wystar­czy ergonomii i wynika­ją­cych z niej skutków, aby opra­cować dobry inter­fejs? Wąt­pię, gdyż ergono­mia to przestrzeń dzi­ałań a nie jej wynik. Twierdzić, że “dobry inter­fejs to ergonom­iczny inter­fejs” można, ale te sfor­mułowanie nie wiele różni się od “dobre masło jest maślane” albo “nar­o­dowa kuch­nia jest zarówno nar­o­dowa jak i ‘kuchenna’? ” Nie, coś tu nie gra. Wracam do pier­wszego przykładu. Nota bene, jeżeli rozu­mieć spec­jal­istę użyteczność jako człowieka, który spec­jal­izuje się w tym, aby zwięk­szać użyteczność, to rzeczy­wiś­cie nie ma żadnej różnicy pomiędzy tym spec­jal­istą i ergono­mistą. Ogól­nie mówiąc, użyteczność i ergonomię nie ma co dzielić, gdyż użyteczność jest skutkiem i osiąg­nię­ciem dziedziny czyn­ników ludz­kich (ang. human fac­tors) jak to się zwie w Stanach na ergonomię). To jedna z przy­czyn, dla której wg mnie ter­min “spec­jal­ista użyteczności” jest osobą, która spec­jal­izuje się w  mierze­niu, w tes­tach usabil­ity. Z kolei dla spec­jal­isty mianu­ją­cym się ergono­mistą zwięk­szanie poprzed­niej ide­al­nie pasuje. Każde poję­cie, aby być zdolne do “pracy” powinny cechować jakieś własności:

  1. Uni­w­er­sal­ność, czyli odpowied­nie do uży­cia w charak­terystykach interfejsu.
  2. Defin­iowal­ność i fik­sacja. Przy czym ktoś musi je zdefin­iować i “zmierzyć”. Szczegól­nie ten KTOŚ musi być wystar­cza­jąco znany, bezsprzeczny, wpły­wowy i równocześnie zapewnić odpowiedni mar­ket­ing dla tego ter­minu w branży.
  3. Nie może samo się definiować.

Zgod­nie z ISO (cho­ciaż trochę dużo ich wspom­nień użyteczności w różnych zestawach ISOISO 9241, ISO 11581, ISO 9126, ISO 13407 ‚ ISO/IEC 25012:2008…) użyteczność speł­nia te wymogi. Ba, co więcej inni też starają się być blisko tym wymogom (Pear­row, Rado­se­vich, Redish)   czy przy­czy­ni­ają się do zdań, definicja pow­stałą dzięki nim (Schakel, Nielsen, Schnei­der­mann, Lewis, Davis). Nie mogę się zgodzić w 100%, że definicja ISO mi odpowiada, w sumie poję­cie też nie spec­jal­nie (do tej pory nie jestem pewien czy usability=użytecznosć, ale może to prob­lem typu “czy house, to dom?”), ale lep­szego nic nie ma. Jestem ogól­nie wdz­ięczny, że ktoś wziął na siebie ciężar defin­iowa­nia i w ogóle wymyśle­nia tego sfor­mułowa­nia. Użyteczność to tylko słowo, które potrafi wpły­wać na rzeczy­wis­tość i jej postrze­ganie, zarobki, prace, bada­nia naukowe, w końcu jest mag­iczne… Ale jest ale. Czar pryska, gdy czy­ta­jąc kole­jne książki czy artykuły naukowe w każdym z nich na początku jest przy­pom­nie­nie lub wręcz wskazanie definicji, z której dany autor korzysta, rozu­miejąc te słowo. Z kolei, jeżeli nie odnieść się przez przy­padek do ISO, to będzie to nie spec­jal­nie przyz­woite. Idąc dalej, śmiem stwierdzić, że ter­min użyteczność nie musi być znany wszys­t­kich użytkown­ikom, klien­tom a my(specjaliści) nie możemy, że jest znany. Jak ktoś studi­uje chemię, to musi uczyć się Tabl­icy Mendele­jewa, przys­zli lekarze studi­ują spec­jalne nazwy wszys­t­kich kości (ponad 200 nazw! i nie wiadomo ile jeszcze mięśni i ścięgien).  Jak nie rozu­miem jakiego specy­ficznego ich branży słowa, to nie obrażam się, nie mam prawa być kom­pe­tent­nym w nieswo­jej dziedzinie. A najważniejsze, że nie obrażam się na tych lekarzy, że nawymyślali tyle nazw. Zatem poję­cie “użyteczność” należy się odpowied­nim pro­fesjon­al­is­tom. Po pier­wsze, aby nor­mal­nie sprzedawać — dla zamaw­ia­jącego potrzeba czegoś sta­bil­nego, nie zmieni­a­jącego się w cza­sie od momentu pod­pisa­nia umowy do rozliczenia. Po drugie, aby roz­maw­iać w gronie tychże spec­jal­istów. Po trze­cie — dla szy­bkości dzi­ała­nia. Nie wiedza cud­zej ter­mi­nologii nie jest grzechem, dopóki się jej nie użyje. Oso­biś­cie wiem, że ist­nieje w nomen­klaturze ser­wisowej samo­chodów coś takiego jak wahacz, tuleja, sworzeń, przegub, drążek etc. Wiem jak to wygląda, nie zawsze do końca wiem jak to dzi­ała (ale się staram). Na wiz­y­tach ser­wisowych staram się obser­wować i uczest­niczyć biernie w naprawach, pod­py­tu­jąc dyskret­nie i stara­jąc się nie wywołać dwuz­nacznego uśmiechu na twarzy mechanika :) W momen­cie, gdyż pojawia się pewność,  odwaga i wiedza — zaczy­nam dysku­tować. Szkoda, że w różnych autach bywa różnie, i trzeba cza­sem na nowo pewnych przy­czyn usterek się uczyć :) Ale z inter­fe­jsami jest podob­nie. Jeżeli klient wcześniej poz­nał użyteczność ser­wisu infor­ma­cyjnego, to niestety, ale przy ser­wisie sprzedażowym będzie ona miała inne uza­sad­nienia, przy­czyny i skutki. Pod­sumowu­jąc ten 150-ty wpis, mam pewność, że poję­cie “użyteczność” z cza­sem będzie dalej ewalu­ować i będzie bardziej pre­cyzyjne, pełne i określone. Właś­ci­wie ten pro­ces trwa, spece z ISO dodają aspekty “bez­pieczeństwa” do ter­minu, i zami­ast zawężać — rozsz­erzają znacze­nie :) A może właśnie tak trzeba ?

Moja twarz — moja czcionka

WOW! Trafiłem dzisiaj na Type­face — pro­gram, który za pomocą kamerki inter­ne­towej rozpoz­naje rysy twarzy użytkown­ika, a następ­nie wyko­rzys­tuje otrzy­mane wymi­ary do mody­fikacji czcionki.

Czcionka to ważny(dla mnie nr 1 ex-aequo z siatką ) ele­ment designu, wpły­wa­jący na odbiór infor­ma­cji. Zazwyczaj nowe fajne czcionki są twor­zone przez pra­cow­itych pro­fesjon­al­istów za pomocą spec­jal­nego opro­gramowanie, stąd też ich cena. Type­face tu na… Czy­taj dalej »

Szczęśliwe projektowanie

Przez ostat­nie 2 lata pojawił się ogrom narzędzi do pro­to­ty­powa­nia inter­fe­jsów np. Pro­to­share, Just­proto, Mock­ing­bird, Jumpchart itp. To tylko część tego pięknego. Oso­biś­cie trochę smutno mi się robi, w danym wypadku z poniższych powodów:

  • Gołym okiem widać, że konkurencji jest za dużo. Konkurencja to rzecz fajna, ponieważ pobudza twór­ców opro­gramowa­nia szy­b­ciej ulep­szać swój pro­dukt. Jed­nak w momen­cie, kiedy konkurencji

Czy­taj dalej »

[update] Czytam

Wyposażyłem się na kole­jny miesiąc do przodu fajnymi książkami, część których na pewno zostanie zre­cen­zowana po ich przeczy­ta­niu. Wczoraj Znowu odwiedz­iłem kopal­nię wiedzy i uzu­pełniłem swoje zbiory.

W między­cza­sie anglo­języ­czne pozy­cję umieś­ciłem na Shel­fari — dosyć fajna i miła dla oka sekre­tarka dla książek Robi porządek i pozwala nie zapom­nieć tytułów, które się przeczy­tało.… Czy­taj dalej »

System finansowych strumieni

W życiu bywa rożnie, ale głównych prob­lemów zazwyczaj dostar­cza nam brak czasu, gotówki albo wiedzy. Ist­nieje model sys­temu, który jest w stanie maksy­mal­nie zmin­i­mal­i­zować odczuwane braki i odetch­nąć pełną klatą.

Sys­tem jest prosty w opisie ale trudny w real­iza­cji. Najważniejsze w nim — (1) zawsze mieć nie mniej niż 3 źródła dochodu. Ta reguła jest pod­stawą sta­bil­ności pracy tego sys­temu. Jedno… Czy­taj dalej »

Case: rozszerzone okruszki

Jeszcze z cza­sów pracy w Jan­medii jestem zapisany na listę dyskusyjną usability@janmedia.com, która w tam­tych cza­sach była akty­wny źródłem wiedzy i wymi­any doświadczeń.

Dzisiaj trafiłem na bardzo ciekawe zapy­tanie ze strony Kuby Andrze­jew­skiego doty­czące innowa­cyjnego pode­jś­cia do kwestii okruszków (ang. bread­crumbs) na stronie WWW i jego zasad­ności. Na pier­wszy rzut oka nic je nie wyróż­nia:Czy­taj dalej »

Zarządzanie oczekiwaniami a proces projektowania produktu

Wstęp

Zarządzanie oczeki­wa­ni­ami wys­tępuje na każdym etapie pro­dukcji dzieła, jakim w przy­padku branży, w której pracuję, jest ser­wis WWW czy aplikacja.

Osobli­wości sto­sunków relacji zespołu pro­jek­towego z klien­tem, a także innymi zain­tere­sowanymi osobami woła o konieczność wdroże­nia pewnej kon­troli co do oczeki­wań każdej z grup. Niezrozu­mie­nie jest w stanie mocno zep­suć życie oby­dwu stronom, zatem lep­iej rozwiązy­wać prob­lemy zanim… Czy­taj dalej »

Ładna mapa strony

Dzisiaj natknąłem się na piękną real­iza­cję mapy stron za pomocą małego paki­ety SlickMap.  Dzięki zas­tosowa­niu czys­tego kodu HTML, stylu CSS i JavaScript można łatwo zastąpić często brzy­d­kie i szare mapy stron, które służą nic innemu jak indek­sowa­niu w SEO, na niżej przed­staw­iony przykład:

Wygląda to ele­gancko i zgrab­nie, ale ważniejszy jest jej czysty, semantyczny kod:

<div class=“codecolorer-container html4strict

Czy­taj dalej »

[update] Publikacje i artykuły

Pub­likuję na blogu artykuły, zarówno naukowe jak i branżowe, które ukazały się wcześniej. W przyszłości chęt­nie będę dodawać na bieżąco ukazu­jące na papierze treści w postaci elektronicznej.

Wszys­tkie są do pobra­nia w PDF. Listę uporząd­kowałem od najnowszych do najstarszych.

Artykuł: Praktyki usability w polskim e-commerce

Na dni­ach z pod lekkiej ręki Sim­plo wyszedł artykuł/raport na parędziesiąt stron o prak­tykach użyteczności w pol­s­kich sklepach inter­ne­towych. Mianowicie spec­jal­iści prze­jrzeli pięć najpop­u­larniejszych wg nich sklepów inter­ne­towych: merlin.pl, morele.net, komputronik.pl, empik.com oraz militaria.pl. Wszys­tkie te ser­wisy były twor­zone przez różnych spec­jal­istów wcześniej, aczkol­wiek są tam jeszcze rzeczy do poprawienia.

Zachę­cam wszys­t­kich do poczy­ta­nia pełnego artykułu: http://www.simplo.pl/wiedza/

Zapisz się na maila lub RSS

Podaj swój adres e-mail:


RSS:

blip

Ostatnie komentarze

  • dr guru: A masz kuchnię? ;] To znakomita zasada, znana szczególnie plemionom koczowniczym w Afryce Środkowej i krabom...
  • diz: Oczywiście, że nie. Postanowiłem po prostu przeanalizować te, gdyż kontrastowały ze sobą.
  • minimal2: A w internecie to tylko YouTube i Vimeo są? A co z plejerami innych serwisów?
  • diz: demokracja jest złym ustrojem Z tym się zgodzę w 100%
  • tomek: a pro­pos wyników -> to tylko kole­jne potwierdze­nie, że demokracja jest złym ustro­jem [znów mi się te...

Prezentacje