Apr 19, 2010 odsłon: 2,697 2 wypowiedzi
Efekt on-hover
Zacznę od przeczytanego bardzo ciekawego artykułu profesjonalnego Flash-developera o tym, dlaczego Flash ma problemy na urządzeniach mobilnych (choć Adobe i Apple bardzo się lubią, a jednak Flasha nie ma na iPhone i końca kraja tego nie widać). Większość produktów flashowych używa on-hover — samodzielną i niezastąpioną metodę współdziałania. Sam on-hover z kolei nie można stosować w urządzeniach z touchem na wejściu (dotykowych), emulacja jest możliwa, ale strasznie biedna. Mówiąc szczerze nawet się cieszę w tym momencie. Lubię Flash i to było pierwsze środowisko i język (actionscript), w którym zarabiałem pieniądze w branży. Jeszcze bardziej lubię Air (będący de facto Java dla ludzi, nie zepsutych enteprise-programowaniem w korporacjach). Jednakże flashowcy są sami sobie winni takiego stanu rzeczy. Wykorzystywać metody interfejsu tylko dlatego, że, po pierwsze, można, a po drugie, bo inni tego nie robią — statystycznie rzecz biorąc dobry sposób by dostać dostać ubogiego na wyjściu.
Zupełnie realny scenariusz — voilà. Jest sobie serwis, ma interfejs, w którym zastosowano animowane menu. Na początku pracy designera coś tam mu cyka w głowie aby w końcu wycykać, że zamiast animacji on-click (ba! to takie nudne i stare) zrobi on-hover. Z myszką (czy innym wskazującym) działa wszystko, via paluchy — nic. Teraz pytanie — dlaczego przycisk on-hover działa lepiej niż on-click? Ja mam tylko jedną wersję (teoretyczną) — on-hover jest szybszy, gdyż nie traci się czasu na stymulację. Ale to przyśpieszenie jest na tyle małe, że nie może zostać zweryfikowane za pomocą nieinstrumentalnych metod (i nawet te ‘narzędziowe’ są z trudnością do zastosowania). Zatem pojawia się pytanie — po co było z tym hoverem się wiązać?
Co więcej, on-hover nie jest za dobry nawet w zastosowaniu jako podpowiedź, że obiekt jest klikalny. Jeżeli element graficzny wymaga tego on-hover, to znaczy, że nie został wystarczająco dobrze narysowany, tj. po jego wyglądzie nie można stwierdzić, że jest klikalny. Jak po obiekcie z kolei widać bez tego hovera, że się da na niego nacisnąć, to hover może tą widoczność tylko upiększyć czy spotęgować.
Właśnie dlatego jedną z zasad (chociaż wciąż nieobligatoryjnych, na tzw. pozycji 11–20) stosowaną w naszym procesie projektowania jest unikanie on-hovera.
ps. Prawie 10 lat temu artykuł Jakoba Nielsena “Flash: 99% Bad” burzliwie przetaczał się wśród designerów. Do dziś termin ważności nie minął.




Masło maślane — co to w ogóle znaczy “samodzielna i niezastąpiona metoda współdziałania”? Przecież on-hover jest tylko zabiegiem stylistycznym, bajerem, a nie metodą interakcji.
Po drugie flash jako menu z on-hover to jest… no właśnie co? Rustykalna oznaka myśli designerskiej sprzed 12, czy 15 lat? Niepoprawne zastosowanie technologii webowej? Ile serwisów obecnie korzysta z takiego “hoverowego” menu, ale w JavaScript? Na całe szczęście jest coś takiego jak noscript i detekcja przeglądarki, pomijając świadomość projektantów w zakresie projektowania użytecznych interfejsów na klientów z dotykowym ekranem
A co do narzędziowych metod analizy, to myślę że są, lub będą już bardzo niedługo
Przecież to wszystko DA się zbadać
Jeżeli mam klasyfikować, to nadal zaliczę on-hover do tych “z interakcji” i mam ku temu oczywiście podstawy (w Control system design on-hover występuje jako jeden z elementów informujących użytkownika o stanie).
Oczywiście gdyby nie widział na dziś takich rozwiązań jak flash on-hover, nie byłoby też mojego niezadowolenia