Sep 21, 2009 odsłon: 3,811 0 wypowiedzi
O energii, otoczeniu i ciężkiej pracy (Leń 2)
Przytaczając rozważanie z pierwszego odcinku “Jeżeli wszystko jest proste, to dlaczego nie każdy jest milionerem?”, pragnę dokończyć wpis o lenistwie analizując jego genezę i szukając motywacji.
Praca, czyli miejsce w którym spędzamy większość życia. Lenistwo bierze się z niej, a dokładnie otoczenia, z którym mamy do czynienia. Czyli jeśli pracuję 1–2 dni w trybie “hi-fi” (czyli mam świetną motywację, ogrom energii, farci i pachnie sukcesem), a później różni nieudacznicy zaczynają wszelkimi sposobami to psuć, próbując obniżyć poziom energii, to pałeczkę przejmuję lenistwo wraz z demotywacją. Ostatecznie dodając do tego negatywne emocję płynące z mediów tradycyjnych i nietradycyjnych, przeważa minus.
Czy zgodzicie się ze mną, jeśli powiem, że wraz z sukcesem i popularnością przybywa ludzi-rzodkiewiek (takich ładnych z góry i w środku, ale w smaku piekących i gorzkich), którzy bredzą i dosypują piachu do zupy, którą gotujemy? Niestety, ale nieudacznicy w naszych planach stawiają dużo przeszkód, opóźniając czas dotarcia do celu, a “wystarczy” nie zwracać uwagę… Lecz właśnie takim przeszkodom poddaje się większość i nie osiąga sukcesu. Jest jednak jeszcze jeden moment — człowiek to nie perpetum mobile i pracować bez przerwy też nie może.
Jak w takim razie postąpić? Przecież niewykorzystany czas odejmuje ten, który posiadamy na zapas. A no można znaleźć rozwiązanie. Pracuję godzinę, co mi daję “siły” pracować kolejną. Mam już 2 do przodu w zanadrzu, bo wcześniej dobrze się rozhuśtałem. Po 4–5 godzinach… chce się jeść, zrobić przerwę itp. I jak tu być? W tym właśnie momencie ważne jest zdecydować, jak uzbieraną energię wydać na przyszłe godziny pracy (z prawa odbicia energii). Należy “zmarnować” maksymalnie 2 godziny na odpoczynek, lenistwo czy cokolwiek innego, niezwiązanego z pracą, a to pozwoli zdobyć kolejne 2 godziny, które można skonsumować później. Jeżeli odpoczynek został wymuszony obiektywną przyczyną (czyli nie jest wymuszony), to czas spędzony w ten sposób nie odlicza się od uzbieranych godzin.
Może trochę skomplikowanie pisze, ale skracając myśl — jedna przepracowana godzina daje nam zapał i energię na kolejną, zaś jedna godzina lenistwa odejmuję tę uzbieraną bonusową godzinkę. Prosta matematyka pokazuję - poświęcając 8 godzin na sen i 8 godzin na pracę, ciągle zostaje 8 godzin do wykorzystania. To jak je wykorzystane zależy już wyłącznie od nas — można w drodze i powrocie z pracy czytać książki, słuchać podcastów, planować, załatwiać sprawy itp., rano ćwiczyć, wieczorem spotykać się ze znajomymi czy uczyć się. Najważniejsze jest robić coś z celem. Tym samym w miesiącu “zdobywamy” 240 godzin pożytecznej energii, co w roku daje aż 123 doby! Gdyby w tym czasie nic nie robić, dokładnie tyle można stracić.
Ale skąd ta energia powstaje? Humanistyczna fizyka opisuje to jednym słowem — DOŚWIADCZENIE. Przychodzi ono jako następstwo ciągłej pracy i samodoskonalenia. Ten mechanizm działa zawsze i wszędzie, aby następie zacząć samoorganizować się dzięki zdobytemu doświadczeniu. Odnosząc się znowuż do branży, w której pracuję podam prosty przykład. Młody freelancer. Pracuje po 12–16 godzin dziennie, z trudnością zdobywa zlecenia, uczy się na błędach. Klienci oszukują, nie płacą, kręcą nosem. Ale za rok następuje kolejny etap — kiedy zamawiający sami zaczynają się zgłaszać, sami proszą pomoc im, wystrajają się w kolejkę, proponując 100% przedpłaty. Tymczasem ten samy freelancer wybiera z kim będzie pracować, kogo przekaże dalej, do swoich pomocników, a komu odmówi. W procesie pracy podwyższa się jakość projektów, zwiększa się liczba klientów i następuje filtracja. Proces ten następuje logarytmicznie. Pewnego dnia nadejdzie moment, gdy proces będzie samoistnie się napędzać, a nam pozostanie tylko nadążać za księgowością
Z całości wyżej napisanej można wyciągnąć dwa wnioski:
#1: Na początku każdego przedsięwzięcia należy pełną parą, w całości oddanym poświęcać się pracy. Dlatego, gdyż właśnie na początku jest szansa zdobycia tych bezcennych bonusów energii, które mogą wystarczyć nam na dobre lata.
#2: Każda chwila, każdy moment życia jest wart nie mniej niż miesiąc czy rok. Zrozumienie zasady, że duże jest zbudowane z mniejszego pozwoli stanowczo iść do każdego postawionego celu, nie zważając na “przeszkadzajki”.
Tak na dobre, to ten artykuł może być jednym wielkim oszustwem, nie mających dla niektórych Was, czytających, nic wspólnego z rzeczywistością. Ale jeśli przyjąć, że jest w tym prawda ‚to życie staje się prostsze i bardziej przyjemne. Czyżby nie?




Recent Comments