WebQuatro

badam, zarządzam, projektuję, użytkuję

więcej o mnie

O energii, otoczeniu i ciężkiej pracy (Leń 2)

Kategoria: Pomysły, Pozostałe, Praca w IT, Subiektywne

Tagi: , , , , , , , , , , , ,


Przy­tacza­jąc rozważanie z pier­wszego odcinku “Jeżeli wszys­tko jest proste, to dlaczego nie każdy jest mil­ionerem?”, pragnę dokończyć wpis o lenist­wie anal­izu­jąc jego genezę i szuka­jąc motywacji.

Praca,  czyli miejsce w którym spędzamy więk­szość życia. Lenistwo bierze się z niej, a dokład­nie otoczenia, z którym mamy do czynienia. Czyli jeśli pracuję 1–2 dni w try­bie “hi-fi” (czyli mam świetną motywację, ogrom energii, farci i pach­nie sukce­sem), a później różni nieu­dacznicy zaczy­nają wszelkimi sposobami to psuć, próbu­jąc obniżyć poziom energii, to pałeczkę prze­j­muję lenistwo wraz z demo­tywacją. Ostate­cznie doda­jąc do tego negaty­wne emocję płynące z mediów trady­cyjnych i nietrady­cyjnych, prze­waża minus.

Czy zgodzi­cie się ze mną, jeśli powiem, że wraz z sukce­sem i pop­u­larnoś­cią przy­bywa ludzi-rzodkiewiek (takich ładnych z góry i w środku, ale w smaku pieką­cych i gorz­kich), którzy bredzą i dosy­pują piachu do zupy, którą gotu­jemy? Niestety, ale nieu­dacznicy w naszych planach staw­iają dużo przeszkód, opóź­ni­a­jąc czas dotar­cia do celu, a “wystar­czy” nie zwracać uwagę… Lecz właśnie takim przeszkodom pod­daje się więk­szość i nie osiąga sukcesu. Jest jed­nak jeszcze jeden moment — człowiek to nie per­pe­tum mobile i pra­cować bez prz­erwy też nie może.
Jak w takim razie postąpić? Prze­cież niewyko­rzys­tany czas ode­j­muje ten, który posi­adamy na zapas. A no można znaleźć rozwiązanie. Pracuję godz­inę, co mi daję “siły” pra­cować kole­jną. Mam już 2 do przodu w zanadrzu, bo wcześniej dobrze się rozhuś­tałem. Po 4–5 godz­i­nach… chce się jeść, zro­bić prz­erwę itp. I jak tu być? W tym właśnie momen­cie ważne jest zde­cy­dować, jak uzbier­aną energię wydać na przyszłe godziny pracy (z prawa odbi­cia energii). Należy “zmarnować” maksy­mal­nie 2 godziny na odpoczynek, lenistwo czy cokol­wiek innego, niezwiązanego z pracą, a to poz­woli zdobyć kole­jne 2 godziny, które można skon­sumować później. Jeżeli odpoczynek został wymus­zony obiek­ty­wną przy­czyną (czyli nie jest wymus­zony), to czas spęd­zony w ten sposób nie odlicza się od uzbier­anych godzin.

Może trochę skom­p­likowanie pisze, ale skra­ca­jąc myśl — jedna przepra­cow­ana godz­ina daje nam zapał i energię na kole­jną, zaś jedna godz­ina lenistwa ode­j­muję tę uzbier­aną bonu­sową godzinkę. Prosta matem­atyka pokazuję -  poświę­ca­jąc 8 godzin na sen i 8 godzin na pracę, cią­gle zostaje 8 godzin do wyko­rzys­ta­nia. To jak je wyko­rzys­tane zależy już wyłącznie od nas — można w drodze i powro­cie z pracy czy­tać książki, słuchać pod­castów, planować, załatwiać sprawy itp., rano ćwiczyć, wiec­zorem spo­tykać się ze zna­jomymi czy uczyć się. Najważniejsze jest robić coś z celem. Tym samym w miesiącu “zdoby­wamy” 240 godzin pożytecznej energii, co w roku daje aż 123 doby! Gdyby w tym cza­sie nic nie robić, dokład­nie tyle można stracić.

Ale skąd ta ener­gia pow­staje? Human­isty­czna fizyka opisuje to jed­nym słowem — DOŚWIADCZENIE. Przy­chodzi ono jako następstwo ciągłej pracy i samo­d­oskonale­nia. Ten mech­a­nizm dzi­ała zawsze i wszędzie, aby następie zacząć samoor­ga­ni­zować się dzięki zdobytemu doświad­cze­niu. Odnosząc się znowuż do branży, w której pracuję podam prosty przykład. Młody free­lancer. Pracuje po 12–16 godzin dzi­en­nie, z trud­noś­cią zdobywa zlece­nia, uczy się na błę­dach. Klienci oszukują, nie płacą, kręcą nosem. Ale za rok następuje kole­jny etap — kiedy zamaw­ia­jący sami zaczy­nają się zgłaszać, sami proszą pomoc im, wys­tra­jają się w kole­jkę, pro­ponu­jąc 100% przed­płaty. Tym­cza­sem ten samy free­lancer wybiera z kim będzie pra­cować, kogo przekaże dalej, do swoich pomoc­ników, a komu odmówi. W pro­ce­sie pracy pod­wyższa się jakość pro­jek­tów, zwięk­sza się liczba klien­tów i następuje fil­tracja. Pro­ces ten następuje log­a­ryt­micznie. Pewnego dnia nade­jdzie moment, gdy pro­ces będzie samoist­nie się napędzać, a nam pozostanie tylko nadążać za księ­gowoś­cią :)

Z całości wyżej napisanej można wyciągnąć dwa wnioski:

#1: Na początku każdego przed­sięwz­ię­cia należy pełną parą, w całości odd­anym poświę­cać się pracy. Dlat­ego, gdyż właśnie na początku jest szansa zdoby­cia tych bez­cen­nych bonusów energii, które mogą wystar­czyć nam na dobre lata.

#2: Każda chwila, każdy moment życia jest wart nie mniej niż miesiąc czy rok. Zrozu­mie­nie zasady, że duże jest zbu­dowane z mniejszego poz­woli stanow­czo iść do każdego postaw­ionego celu, nie zważa­jąc na “przeszkadza­jki”.

Tak na dobre, to ten artykuł może być jed­nym wielkim oszust­wem, nie mają­cych dla niek­tórych Was, czy­ta­ją­cych, nic wspól­nego z rzeczy­wis­toś­cią. Ale jeśli przyjąć, że jest w tym prawda ‚to życie staje się prost­sze i bardziej przy­jemne. Czyżby nie?

Spodobało się? Zapisz się na RSS.

Podobne na ten temat:


Zostaw odpowiedź

Zapisz się na maila lub RSS

Podaj swój adres e-mail:


RSS:

blip

Wystąpił błąd: [-1] CURL missing!

Moje prezentacje

Użytkuję

  • www.keepgear.com
  • Zobacz mnie na GoldenLine