Jan 26, 2009 odsłon: 5,711 2 wypowiedzi
Jak się zachowywać, by nie wylecieć z pracy
Tym razem porozmawiamy sobie na temat tego co piszemy w sieci i jak się zachowujemy w pracy. Wagi tego nie docenia się czy wręcz nie rozumie sporo ludzi. Postaram się opisać jak wypada zachowywać się, by w przyszłości nie mieć problemów w pracy z kolegami czy przełożonym.
Od razu omówmy się, że rzecz będzie o małych-średnich firmach, gdzie nie siedzi się całymi dniami na naszej-klasie czy grach online. Jeśli ktoś z Was uważa, że to co napiszę nie odpowiada rzeczywistości — macie na to pełne prawo.
Po jaką cholerę pracodawca wtrąca się w Twoje “życie” online i w czasie pracy?
- Zależy mu na bronieniu interesów spółki i własności intelektualnej.
Publikacja informacji poufnych o firmie na swoim prywatnym blogu zostanie jednoznacznie odebrana in minus. Nawet tak banalne rzeczy jak “wkrótce firma, w której pracuję, otwiera biuro w Warszawie” mogą być bardzo ciekawe dla konkurencji. Nie piszcie coś w rodzaju “jeśli mnie zechcą zwolnić, to ja im takich rzeczy na serwerze narobię, że się nie pozbierają i będą mnie na kolanach prosić”. Kolejny niewybaczalny czyn, to publikacja jakichś kompromitujących materiałów na pracodawcę lub odnośników do nich - Obrona własnych interesów.
Nie piszcie na blogu czy forum wiadomości, którymi mogą się zainteresować odpowiednie służby. Nie ściągajcie w firmie nielegalnych rzeczy — to nie tylko na Was będzie ciążyć odpowiedzialność, lecz także na pracodawcy. Co więcej, jeśli napiszecie coś w rodzaju “tylko mi dajcie spluwę, a zaprowadzę porządek w pracy”, nie spodziewajcie się pochwały i nie jest to pogwałcenie prawa wolności słowa — zarówno szef jak i współpracownicy mogą bardzo gwałtownie zareagować (koledzy nie lubią pracować z “ogniem” i obawiać się o swoje życie). To wszystko psuje atmosferę w firmie. - Konflikt interesów.
Jeśli w toku korespondencji (np. na goldenline) czy w artykule na blogu ujawnia się informacja, że pracownik sobie miło gawędzi z konkurencją lub jakimś sposobem zaczyna rozkręcać swój mały biznesik na boku — dla firmy sprawa jest jasna — konflikt interesów. To co robi pracownik szkodzi firmie. Taka sytuacja zazwyczaj ma trzy wyjścia: usunięcie konfliktu poprzez rezygnację z pracownika, usunięcie konfliktu poprzez rozmowę z pracownikiem dot. wycofania się z podobnej działalności, przekonanie pracownika do rozwijania pomysłów razem wspólnymi siłami. - System wczesnego zawiadamiania o konflikcie w miejscu pracy.
Niesnaski w zespole dotyczą nie tylko osób będących w konflikcie, ale również przełożonego, osoby dookoła a nawet klientów (jeśli to się jakoś na nich odwzorowuje). Możliwe, że właśnie przez napięte sytuacje efektywność i jakość pracy obniżyła się, zaś czas, który można było przeznaczyć na rozwój i pracę został zmarnowany na konflikt. Co w takiej sytuacji zrobić? Najlepiej zwołać “walne” zgromadzenie wszystkich pracowników firmy i szczerze porozmawiać. - Wiadomości dot. stosunku do pracy.
Wyobraźcie sobie, że Wasz pracownik pisze na blogu o tym, że codziennie od dwóch tygodni go boli głowa, albo jest w ciąży (nie powiadamiając o tym pracodawcę) czy też czeka niecierpliwie każdego dnia na jego koniec pisząc o tym koło południe. To już jest prawie “wiatrak”, z którym ciężko zawalczyć, gdyż właśnie przestał na niego (i tylko na niego) wiać wiatr. - Informacje w Internecie dot. prywatnej sytuacji finansowej i życia.
Pogorszyło się w domu? Dzieci chorują, długi, kredyty, wypadek samochodowy itp.? Dla uważnego menedżera jest to sygnał, który oznacza, że pracownik będzie mniej skoncentrowany na pracy, pognębiony, zacznie żalić się dookoła siejąc pesymizm, prosić urlopy na żądanie lub szukać innej pracy (o ile nie rzuci jej w ogóle). A można byłoby tego uniknąć, znowuż, poprzez szczerą rozmowę z przełożonym czy kolegami. Podobnie wypłynięcie informacji o drogich zakupach, ekskluzywnych przedmiotach, rozrzutnym trybie życia mogą najzwyczajniej wzbudzić pewne podejrzenia i ostrożność.
O czym w takim razie nie wiecie?:
- Anonimowość i prywatność po prostu nie istnieje.
Wszystko o czym piszecie — można znaleźć. Możecie być pewni, że przełożony i koledzy czytają Wasze blogi, obserwują profile na popularnych serwisach, czytują opisy w GG czy na Skype. Tak samo pamiętajcie, że przychodząc do nowej pracy, 90% pracowników będzie starało się dowiedzieć się czegoś “nowego” i “kontrowersyjnego” o Was. - W umowie prawie na pewno jest punkt dotyczący wycieku informacji oraz dbaniu o wizerunek.
Trzeba dbać nie tylko o własny obraz i satysfakcję. To, co robicie odzwierciedla się na całej firmy i robiąc krzywdę firmie — wyrządzacie ją każdemu z jej pracowników. Co, jeśli przełożony to wykryje? Wtedy czeka na Was duża kara lub spotkanie w sądzie. O zwolnieniu już nie wspomnę. - Niestandardowe zachowanie i poczucie humoru?
Tak, możecie o tym nie wiedzieć, ale otoczenie może negatywnie odbierać żarty i sposób bycia. - Lojalność przełożonego przed firmą, a nie pracownikami.
Nie liczcie na to, że Wasze błędy zostaną wybaczone tylko dlatego, że macie “przyjacielskie” stosunku z naczelnikiem. Niestety, ale działa to też w drugą stronę.




Anonimowość została jeszcze bardziej nadszarpnięta odkąd nasza-klasa stała się tak popularna.. zresztą przykłady były nawet TV przedstawiane (dotyczyło to jakiegoś żołnierza który umieszczał bodajże zdjęcia z misji).
[…] Jak się zachowywać, by nie wylecieć z pracy […]