WebQuatro

badam, zarządzam, projektuję, użytkuję

więcej o mnie

Jak się zachowywać, by nie wylecieć z pracy

Kategoria: Praca w IT, Subiektywne, Zarządzanie

Tagi: , , , , , , , , , , , ,


Tym razem poroz­maw­iamy sobie na temat tego co piszemy w sieci i jak się zachowu­jemy w pracy. Wagi tego nie doce­nia się czy wręcz nie rozu­mie sporo ludzi. Postaram się opisać jak wypada zachowywać się, by w przyszłości nie mieć prob­lemów w pracy z kolegami czy przełożonym.

Od razu omówmy się, że rzecz będzie o małych-średnich fir­mach, gdzie nie siedzi się całymi dni­ami na naszej-klasie czy grach online. Jeśli ktoś z Was uważa, że to co napiszę nie odpowiada rzeczy­wis­tości — macie na to pełne prawo.

Po jaką cholerę pra­co­dawca wtrąca się w Twoje “życie” online i w cza­sie pracy?

  • Zależy mu na bronie­niu interesów spółki i włas­ności intelek­tu­al­nej.
    Pub­likacja infor­ma­cji poufnych o fir­mie na swoim pry­wat­nym blogu zostanie jed­noz­nacznie ode­brana in minus. Nawet tak banalne rzeczy jak “wkrótce firma, w której pracuję, otwiera biuro w Warsza­wie” mogą być bardzo ciekawe dla konkurencji. Nie pisz­cie coś w rodzaju “jeśli mnie zechcą zwol­nić, to ja im takich rzeczy na ser­w­erze naro­bię, że się nie poz­bier­ają i będą mnie na kolanach prosić”. Kole­jny niewybaczalny czyn, to pub­likacja jakichś kom­pro­mi­tu­ją­cych mate­ri­ałów na pra­co­dawcę lub odnośników do nich
  • Obrona włas­nych interesów.
    Nie pisz­cie na blogu czy forum wiado­mości, którymi mogą się zain­tere­sować odpowied­nie służby. Nie ścią­ga­j­cie w fir­mie niele­gal­nych rzeczy — to nie tylko na Was będzie ciążyć odpowiedzial­ność, lecz także na pra­co­dawcy. Co więcej, jeśli napisze­cie coś w rodzaju “tylko mi daj­cie spluwę, a zaprowadzę porządek w pracy”, nie spodziewa­j­cie się pochwały i nie jest to pog­wałce­nie prawa wol­ności słowa — zarówno szef jak i współpra­cown­icy mogą bardzo gwał­townie zareagować (koledzy nie lubią pra­cować z “ogniem” i obaw­iać się o swoje życie). To wszys­tko psuje atmos­ferę w firmie.
  • Kon­flikt interesów.
    Jeśli w toku kore­spon­dencji (np. na gold­en­line) czy w artykule na blogu ujaw­nia się infor­ma­cja, że pra­cownik sobie miło gawędzi z konkurencją lub jakimś sposobem zaczyna rozkrę­cać swój mały biz­ne­sik na boku — dla firmy sprawa jest jasna — kon­flikt interesów. To co robi pra­cownik szkodzi fir­mie. Taka sytu­acja zazwyczaj ma trzy wyjś­cia: usunię­cie kon­fliktu poprzez rezy­gnację z pra­cown­ika, usunię­cie kon­fliktu poprzez roz­mowę z pra­cown­ikiem dot. wyco­fa­nia się z podob­nej dzi­ałal­ności, przeko­nanie pra­cown­ika do rozwi­ja­nia pomysłów razem wspól­nymi siłami.
  • Sys­tem wczes­nego zaw­iadami­a­nia o kon­flik­cie w miejscu pracy.
    Nies­naski w zes­pole doty­czą nie tylko osób będą­cych w kon­flik­cie, ale również przełożonego, osoby dookoła a nawet klien­tów (jeśli to się jakoś na nich odw­zorowuje). Możliwe, że właśnie przez napięte sytu­acje efek­ty­wność i jakość pracy obniżyła się, zaś czas, który można było przez­naczyć na rozwój i pracę został zmarnowany na kon­flikt. Co w takiej sytu­acji zro­bić? Najlepiej zwołać “walne” zgro­madze­nie wszys­t­kich pra­cown­ików firmy i szcz­erze porozmawiać.
  • Wiado­mości dot. sto­sunku do pracy.
    Wyobraź­cie sobie, że Wasz pra­cownik pisze na blogu o tym, że codzi­en­nie od dwóch tygodni go boli głowa, albo jest w ciąży (nie powiadami­a­jąc o tym pra­co­dawcę) czy też czeka niecier­pli­wie każdego dnia na jego koniec pisząc o tym koło połud­nie. To już jest prawie “wia­trak”, z którym ciężko zawal­czyć, gdyż właśnie przes­tał na niego (i tylko na niego) wiać wiatr.
  • Infor­ma­cje w Internecie dot. pry­wat­nej sytu­acji finan­sowej i życia.
    Pogorszyło się w domu? Dzieci cho­rują, długi, kredyty, wypadek samo­chodowy itp.? Dla uważnego menedżera jest to syg­nał, który oznacza, że pra­cownik będzie mniej skon­cen­trowany na pracy, pognębiony, zacznie żalić się dookoła siejąc pesymizm, prosić urlopy na żądanie lub szukać innej pracy (o ile nie rzuci jej w ogóle). A można byłoby tego uniknąć, znowuż, poprzez szcz­erą roz­mowę z przełożonym czy kolegami. Podob­nie wypłynię­cie infor­ma­cji o drogich zaku­pach, ekskluzy­wnych przed­mio­tach, rozrzut­nym try­bie życia mogą najzwycza­jniej wzbudzić pewne pode­jrzenia i ostrożność.

O czym w takim razie nie wiecie?:

  • Anon­i­mowość i pry­wat­ność po prostu nie ist­nieje.
    Wszys­tko o czym pisze­cie — można znaleźć. Może­cie być pewni, że przełożony i koledzy czy­tają Wasze blogi, obser­wują pro­file na pop­u­larnych ser­wisach, czy­tują opisy w GG czy na Skype. Tak samo pamię­ta­j­cie, że przy­chodząc do nowej pracy, 90% pra­cown­ików będzie starało się dowiedzieć się czegoś “nowego” i “kon­trow­er­syjnego” o Was.
  • W umowie prawie na pewno jest punkt doty­czący wycieku infor­ma­cji oraz dba­niu o wiz­erunek.
    Trzeba dbać nie tylko o własny obraz i satys­fakcję. To, co robi­cie odzwier­ciedla się na całej firmy i robiąc krzy­wdę fir­mie — wyrządza­cie ją każdemu z jej pra­cown­ików. Co, jeśli przełożony to wykryje? Wtedy czeka na Was duża kara lub spotkanie w sądzie. O zwol­nie­niu już nie wspomnę.
  • Nie­s­tandar­d­owe zachowanie i poczu­cie humoru?
    Tak, może­cie o tym nie wiedzieć, ale otocze­nie może negaty­wnie odbierać żarty i sposób bycia.
  • Lojal­ność przełożonego przed firmą, a nie pra­cown­ikami.
    Nie licz­cie na to, że Wasze błędy zostaną wybac­zone tylko dlat­ego, że macie “przy­ja­ciel­skie” sto­sunku z naczel­nikiem. Niestety, ale dzi­ała to też w drugą stronę.

Inne artykuły z cyklu

Spodobało się? Zapisz się na RSS.

2 wypowiedzi

  1. Szymon says:

    Anon­i­mowość została jeszcze bardziej nad­szarp­nięta odkąd nasza-klasa stała się tak pop­u­larna.. zresztą przykłady były nawet TV przed­staw­iane (doty­czyło to jakiegoś żołnierza który umieszczał boda­jże zdję­cia z misji).

Zostaw odpowiedź

Zapisz się na maila lub RSS

Podaj swój adres e-mail:


RSS:

blip

Moje prezentacje

Użytkuję

  • www.keepgear.com
  • Zobacz mnie na GoldenLine