Sep 3, 2008 odsłon: 3,197 5 wypowiedzi
Google Chrome — zachwyt zachwytem, a …
…kolekcjonowanie danych dla Google najwyższą wartością.
Google po raz kolejny powoduje zachwyt internautów, blogerów swoją nową przeglądarką — Google Chrome (fala artykułów wczoraj i jak widać jeszcze dziś).
Przy okazji wszystkich ciepłych słów na temat narzędzia, jego przyjazności, prostoty interfejsu i przystosowaniu do Google Apps warto zapoznać się z umową licencyjną, która daje firmie z Kalifornii prawo do wszelkich tekstów publikowanych przez tą przeglądarkę. Wszystko, co będzie przesyłane za pośrednictwem Google Chrome może zostać użyte przez Google za free. Dobrze rozumiem? Zatem Wy, blogerzy, dziennikarze, PR-owcy, copywriterzy i inni — dajecie swoją pracę za darmo?
Update: Ale to jeszcze nic. Przecież Google Chrome to narzędzie do uruchamiania aplikacji Google — to są e-maile, dokumenty w Google Docs itp..To jest dopiero problem.
Na dzień dzisiejszy nie zainstaluję Google Chrome. Wolę pozostać uczciwym użytkownikiem Firefox 3.
Więcej szczegółów tutaj (po angielsku).




Na dzień dzisiejszy zainstalowałem i mi działa tylko w trybie awaryjnym windowsa. Przy tych wszystkich wątpliwościach nie zamierzam się gimnastykować, aczkolwiek chętnie będę obserwował rozwój projektu. Choć nie bez pewnych obaw…
Ta licencja dotyczy wszystkich usług google, do znalezienia jest tutaj: http://www.google.com/accounts/TOS?hl=pl i obowiązywała korzystających z google docs, gmaila czy innych usług google od dawna. Warunki te nie pojawiły się przy okazji premiery Chrome i nie dotyczą jedynie tej przeglądarki, ale wszystkich usług google, także wtedy, kiedy korzystamy z nich używając innych przeglądarek.
Ważna uwaga: licencja dotyczy treści przetwarzanych za pomocą usług google, a nie redagowanych przy pomocy nowej przeglądarki.
@pawel: Racja. Dla osoby, która na co dzień z produktów Google-a używa tylko Google Reader i Gmail, jest to jednak znacząca informacja, gdyż rzadko kto się wczytuje
już jest poprawione:
link
No właśnie dzisiaj czytałem licencję. Więc zgadza się, że zachowuję swoje prawa autorskie, ale też udzielam *nieodwołalnie* licencji google na publikowanie “Contentu” który wprowadzam do usług. Nie ma wybacz.
A drugi punkt jest taki, że użytkownik jest zobowiązany do korzystania z usług przez interfejs dostarczony przez Google. Można to rozumieć, że “idąc dalej” google teraz dostarcza przeglądarkę, więc to jest ten interfejs, który jest jedynym słusznym, do korzystania z usług.
I ze względu na to ostatnie, moim zdaniem licencja dla Chrome jednak powinna zostać przeredagowana.
Pozdrawiam,
Wiktor