Mar 30, 2008 odsłon: 2,426 0 wypowiedzi
Ile osób trzeba, aby zmusić osobę X do współpracy
Dokładnie, wiem — niewiele. Tylko ważne w jakim kraju, a jeśli już tutaj, to z kim rozmawiać i do kogo pisać. Chodzi mi o pracę nad projektami, o załatwianie problemów życiowych (np. Poczta Polska, zakupy, urzędy, etc.), o nastawienie. Dlaczego trzeba 5 osób mailujących i dzwoniących, by … dalej zostać w tym samym miejscu, wydać pieniądze (bo czas kosztuje, telefony, życie ucieka) i nic nie osiągnąć? 50% jakichkolwiek działań, jeszcze nie rozpoczętych, już jest skazane tu na niepowodzenie. Zbyt wysokie ryzyko, by w ogóle się fatygować cokolwiek robić. Mam wrażenie, że 99% społeczeństwa pracującego w Polsce liczy na cud, dokładnie taki, że “aby mnie tylko nie ruszyli”, “aby moją szanowną … zostawili w spokoju”, “niech to zrobi on” albo “przerzucę to zaraz na kogoś innego”. Uwierzcie mi, że tak właśnie jest. Nawet jeśli mamy rację, to i tracimy, nigdy nie zwracamy sobie poniesionych kosztów w całości, zaś zadośćuczynienie w Polsce nie funkcjonuje.
Klient, dla którego robimy projekt, robi wszystko, by tylko go opóźnić poprzez niekontaktowanie się, nie odpisywanie na wiadomości czy prośby, by potem zarzucić Tobie, że się spóźniamy i oświadczyć roszczenia o odsetki karne. Dlaczego tak jest? Ponieważ:
- nie została odpowiednio wcześnie, czy w ogóle wyznaczona osoba ze strony klienta do prowadzenia projektu,
- komunikacja odbywa się przez liczbę N+1 pośredników,
- zespół projektowy, przydzielony do zadań, ping-ponguje zadania między sobą lub deklaruje nie znajomość zagadnienia i przerzuca na kogo innego,
- nikomu się nie chce.
Niestety, ale to ostatnie jest najczęstszym powodem niepowodzeń jakichkolwiek spraw. Dlaczego Poczta Polska nie przywozi paczkę do biura, wypisując awizo o nieobecności adresata — w godzinach roboczych firmy! Dlaczego dzwoniąc dostawca wody zawsze wystawia fakturę z płatnością gotówką, jeśli po raz N-ty dostał upomnienie, że ma być przelewem? Dlaczego klient w sklepie jest traktowany jak problem — “znowu będą się pytać” albo “niech już stąd sobie pójdzie”, czy też “powiem mu, że dobrze w tym wygląda i niech się odczepi”. Przykładów jest więcej.
Nie nie, tak być nie może. Chcemy zarabiać, pracujemy, często pracując na wypłatę obijających się współpracowników. Wszystkich trzeba ciągnąć za uszy, tłumaczyć, że trzeba pracować NORMALNIE. Ale mam podejrzenia, że właśnie tutaj to jest to “normalnie”.
Gdzie precyzja działań? Gdzie wymagający klienci-sprzedawcy-pracownicy-szefowie-kierownicy projektów? Gdzie jest to wszystko? Brak zdecydowania, lenistwo, myślenie bardzo bezpieczne “wyjadę na 3 miesiące do Anglii szorować gary i cały rok nie będę musiał pracować” — właśnie stąd to się bierze. Wszystko jest za proste, za łatwe, “zabawkowe państwo”, gdzie socjalizm również był “niewymagający”. No i zostało, chyba przeszło z pokolenia na pokolenie. Szkoda, że to wszystko dotyczy również weba — on niby wirtualnie, a pracują ludzie prawdziwi…




Recent Comments